03.12.2018

Muszę to napisać, bo inaczej od środka pęknę. Zwykle stronie od takich słów, są mi obce.
Staram się w taki sposób ludzi nie opisywać, ale... nienawidzę swojej teściowej. Teściowa jest naprawdę wiedźmą! Udaje, że mnie lubi i jest słodka niczym lukier, a już kilka razy słyszałem ją gdy mnie odmawiała / obgadywała w pokoju obok.
Pierwsza moja myśl to była by wejść do pokoju i złapać ją na gorącym uczynku, ale stwierdziłam, że gdy wyda się, że słyszę ją przez drzwi to i tak nie przestanie mnie obgadywać, a będzie robić to po prostu ciszej lub w innym miejscu (a jednak wolałbym wiedzieć jakie ma o mnie zdanie). Póki co siedzę cicho i podsłuchuje. Ciekawych rzeczy się dowiaduję i codziennie narasta we mnie ogromna złość, poczucie niesprawiedliwości i nienawiść do niej za jej podły charakter, bardzo obłudny i fałszywy. Świetnie ją określa powiedzenie: "klęczy pod figurą, a diabła ma za skórą". Serio mam nadzieję że Bóg widzi takich ludzi i wyciągie z tego kiedyś konsekwencje.
Teraz w głowie włącza mi się przycisk gdy chcę sobie cokolwiek kupić lub do domu np.dekoracje. Wiem, że nie mogę bo każda złotówka się liczy i odkładam na swój dom. "Ziarnko do ziarnka uzbiera się miarka" byle nie mieszkać z teściami.

26.10.2018

Muszę odpocząć. Umysłowo.
Znów za dużo myślę.
Po raz kolejny za mało mówię.

25.10.2018

Czuję, że wkrótce stracę przyjaciela. Niestety, od kiedy mamy swoje rodziny, nasze poglądy na wiele spraw dotyczących np. opieki, leczenia i wychowania bardzo się różnią. Każde z nas uważa, że ma racje. O tyle o ile ja szanuje jego zdanie i nie wtrącam się w jego decyzje i puszczam jego działania mimo uszu, niestety on próbuje mi narzucic swoje opinie i poglądy, dodatkowo rugając i pouczając na różne tematy.
Nie podoba mi się to.
Stawiam przyjaźń ponad ten konflikt.
On nie.
Boję sie, że to wróży koniec naszych wspólnych wielu lat.
Zobaczymy jak to będzie dalej.

24.10.2018

Mam okropne bole głowy.
Wróciły po roku.
Nie umiem sobie z nimi radzić.
Zaczynam przewakowywać leki przeciwbólowe i to znacznie.
Źle się czuję.

23.10.2018

Mieszkam obecnie z żoną na takim (za przeproszeniem) ZADUPIU, że funkckonowamie tu coraz bardziej mi doskwiera. Jakikolwiek kontakt z cywilozacją jest oddalony o 20 km, a do pracy samochodem jadę równe 60 minut w jedna stronę. Tragedia.
Kiedyś rozważałem czy tu na stałe nie zostać. Wystarczyło kilka miesięcy dojazdów po byle pierdolę do centrum w obie strony 40 km, że mam ochotę nocować na ławce w parku byle w mieście, nie na wsi. 

20.10.2018

"Do trzech razy sztuka".
Warto walczyć (niezależnie w jakim znaczeniu), albo chciażby się nie poddawać od razu. Nie podnosić rąk, ani nie wyciągać białej flagi po pierwszym strzale wroga (umierać z powodu honoru to też głupota) więc najlepiej znaleźć równowagę. Zamiast białej flagi lub dobrowolnego kładzenia głowy pod gilotynę w imię "czegoś tam" - warto się napić przysłowiowej czystej i szczerze pogadać. Wyprać wspólnie wszystkie brudy a później dobrze wysuszyć i ubrać się w czyste szaty i iść wspólną drogą. Nie warto rzucać wszystkiego dla jednego slowa.

19.10.2018

Ktoś się pojawił w moim życiu....

15.10.2018

Marze o wielkim świecie, i o tym by w tym świecie zostać kimś, kto jest podziwiany za swoje osiągnięcia. Pracuje nad pewnym projektem. Wkładam wiele wysiłku. Kto wie, może będzie o mnie głośno. Kiedyś. Jeszcze wiele przede mną, ale z deterninachą dążę do celu odległego, lecz osiągalnego. Będzie dobrze i projekt się uda, wierze w to.

11.10.2018

Snil mi się ojciec, pierwszy raz w życiu: Chciał poddac sie dobrowolnie eutanazji, a ja go prosiłem by tego nie robił.
Nie wiem jak rozumieć ten sen? czy Ma jakieś znaczenie? Czy coś wróży? Czy odkrywa jakieś głębiny moich myśli, których nie rozumiem?
Nie umiem tego wyjaśnić.

09.10.2018

Korci mnie kliknąć: "usuń bloga", a jeszcze klika dni temu cieszyłem się, że tu wróciłem, że wróciłem do swojego pokoju w którym mogę krzyczeć ile chcę.
Znów się rozchwiałem emocjonalnie.
Jak to jest, że jedna rzecz tak bardzo potrafi mnie wybić z tego co w dużej części wypracowane?
I jestem znudzony już zakładaniem uśmiechu przy byle okazji.
Nawet słowa Wincentego nie działają już tak jak kiedyś, trudniej mnie pocieszyć, nie daję się już tak łatwo nabrać na nadzieję.
Chyba powinienem wrócić na terapię DDA. Terapeutka miała rację, że samouleczenie nie nastąpi z dniem pogrzebu ojca.
Dobry nastrój Kasi, jej optymizm i pozytywna energia nie sprawdziły się na dłuższą metę.
Sopko, rozwesela mnie, umie zażartować i w danej chwili rozładować mój gorszy nastrój, ale to nie wystarcza. Jej dobre chęci nie sięgają w zakamarki mojej duszy, z których sączy się gorycz przeszłości. Dodatkowo kumulacja bieżących bardzo drobnych codziennych niepowodzeń, które w mojej głowie urastają do rangi nie wiadomo czego...
Fatalnie, że człowiek okaleczony rzeczywiście zostaje z bliznami na resztę życia.
Masakra. Serio się tego nie spodziewałem, liczyłem raczej na machnięcie czarodziejskiej różdżki i odwrócenie wszystkiego w popiół. Nic z tego.